Są dwie rzeczy, kóre Piotr Wyleżoł potrafi nad wyraz dobrze. Grać akordy i budować nastrój. No dobra, potrafi jeszcze nieźle improwizować i aranżować, ma zmysł do komponowania i harmonii, a fach swój muzyczny traktuje ze śmiertelną powagą.
Do tej pory nie prezentował materiału na większy skład. Specjalizował się w triach (Yearning), płytach solowych (Improludes), grze na dwa fortepiany ze Sławkiem Jaskułke (Duodram) czy występach u boku między innymi Nigela Kennedy’ego, Jarka Śmietany i Marka Napiórkowskiego. Przy Human Things mamy więc do czynienia niemal z orkiestrą. Robert Majewski i Grzegorz Nagórski (skrzydłówka i eufonium), dwa Michały – Barański i Miśkiewicz – w sekcji rytmicznej. Gościnnie na saksofonach Dayna Stephens oraz wokalnie Aga Zaryan i Grzegorz Dowgiałło.
Styl Piotra Wyleżoła najlepiej charakteryzuje określenie „wyciszona ekspresja”. Bo z jednej strony gra muzykę niezwykle intymną, ale z drugiej – aż bulgocze w niej od emocji. Sam artysta niezmiennie sprawia wrażenie zamyślonego, poważnego do głębi romantyka i liryka. Jest na Human Things dobrze znana, „wyleżołska” nuta. Jest perfekcyjne brzmienie (Studio S4) z przestrzenią i głębią. Jest świetny występ wokalny Zaryan i Dowgiałły w utworze tytułowym. Jest ciekawy Dayna Stephens, z natury poważny równie co Wyleżoł, ale jednak inny, pozostający w kontrapunkcie do lidera. Jest sekcja dęta, która świetnie brzmi w Home i rytmiczna w transowym Beyond the Reality.
Piotr Wyleżoł podąża swoją ścieżką. Human Things nie jest nagraniem przesadnie widowiskowym, brak tu elementów popisu czy przesadnego domagania się uwagi. To album wartościowy o tyle, że mimo wysokiej czytelności, artysta nie boi się stawiać nieoczywistych kroków, i nigdy, przenigdy nie traci równowagi.
autor: Jakub Sokołowski
Tekst ukazał się w JazzPRESS 06/2018