Wspomnienia

James Blood Ulmer (1940-2026): Free, harmolodyka i blues

Obrazek tytułowy

fot. Yatzek Piotrowski

Był jedną z najważniejszych postaci jazzowej i bluesowej awangardy ostatnich kilku dekad. Gitarzysta, śpiewak, kompozytor i aranżer James Blood Ulmer odszedł 3 czerwca, w wieku 86 lat. Po tym fakcie z wielu stron docierają głosy, jak wielkie wrażenie robiły jego występy na żywo, a w Polsce bywał stosunkowo często, w różnych konfiguracjach, w tym jako gość cyklicznych wydarzeń: Rawy Blues, Ery Jazzu, Warsaw Summer Jazz Days czy Jazz Jamboree. Trudno znaleźć kogoś, kto nie zgodziłby się ze stwierdzeniem, że James Blood Ulmer dawał fenomenalne koncerty – muzycznie świeże, wirtuozerskie, pełne pasji i zaangażowania, tak dziesięciolecia temu, jak i w ostatnich latach.

Ulmer przyszedł na świat w roku 1940. Edukację muzyczną zdobywał głównie z drugiej ręki, bez wykształcenia formalnego,akompaniując do nabożeństw oraz śpiewając w kościelnym chórze. Przesiąkał wtedy muzyką gospel, ale także bluesem, doo-wopem i soulem – a więc muzyką afroamerykańskiego idiomu[1]. Za namową ojca sięgnął po gitarę jako dziewięciolatek, by dekadę później zdobywać pierwsze szlify w zespołach soulowych i jazzowych.

Jak wielu jazzmanów swej epoki doświadczenie i warsztat wyrobił, grając hard bop, a w latach 70. przewinął się nawet przez The Jazz Messengers Arta Blakeya. Jednak stylistycznymainstream był dla niego zbyt ciasny, w szczególności pod koniec lat 60., gdy jazz rozpadał się na fusion i awangardę. Nie da się zaliczyć Ulmera całkowicie do żadnego z tych obozów. Pomagał uznanym w latach 60. muzykom post-bopowym płynnie przejść w nową dekadę, akcentując brzmienie fusion swoją elektryczną gitarą. Takie były jego występy na płytach Joe Hendersona (Multiple) i Johna Pattona (Accent on the Blues). Na początku lat 70. duże znaczeniemiała też jego współpraca z jednym z prekursorów fusion Larrym Youngiem (płyta Lawrence of Newark).

Cezurą w jego twórczości pozostaje jednak nawiązanie kontaktu z Ornette’em Colemanem w roku 1972. W tym okresie ten pionier free jazzu zaczynał włączać do swojej muzyki instrumenty elektryczne, pojawiały się zalążki pomysłów jego przyszłej grupy Prime Time, mającej realizować ideę harmolodyki, którą Ulmer podchwycił i zaczął wcielać do własnych projektów. Taki właśnie był przełomowy album Tales of Captain Black z roku 1979 – wydany nakładem niszowego wydawnictwa Artists House autorski debiut gitarzysty. Kwartet złożony z samego Ornette’a na saksofonie altowym, jego syna Denardo Colemana na perkusji, Jamaaladeena Tacumy na basie i lidera na gitarze zabrał się za autorskie kompozycje Ulmera, które wyznaczyły swoistą kontynuację nieprecyzyjnie określanej, a raczej podświadomie rozumianej harmolodyki. Album ten w pionierski sposóbłączył improwizację z funkowymi, postrzępionymi rytmami i hendrixowskim brudem. Kolega Colemana, trębacz Don Cherry, również był pod wrażeniem – trio Ulmera i Cherry’ego wraz z perkusistą Rashiedem Ali koncertowało na początku roku 1980.

Kolejne płyty Ulmera stopniowo odsuwały go od free; zaczął też śpiewać, a w jego muzyce pojawiało się coraz więcej bluesa. Ulmer podkreślał, że spowodowane było to nie tyle kalkulacją, co naturalnym odejściem środowiska jazzowego od boomu na free, a pojedyncze „loftowe” sceny w jego aranżacjach pomijały całkowicie gitarę jako instrument rzekomo „nienadający się” do grania muzyki free[2]. Paradoksalnie jednak pójście w syntezę harmolodyki, bluesa i muzyki gospel wykreowało go na absolutnie wyjątkowe zjawisko muzycze. Odyssey, czyli zespół, który uformował, by nagrać eponimiczny album dla Columbii, celowo pomijał basistę, w miejsce którego pojawiły się skrzypce Charlesa Burnhama. Tak skonstruowane trio uzupełnione perkusistą Warrenem Benbowem, zjawiskowo łączyło kontrapunkt, wolną improwizację, bluesa i etniczną pieśń.

W tym okresie współpracował z wieloma gwiazdami awangardy jazzowej, przede wszystkim Dave’em Murrayem, z którym stworzył prowokacyjne Are You Glad to Be in America? – te kultowe nagrania z roku 1980 okazały się mieć wpływ nie tylko na nurt free, ale nawet post-punka, rocka alternatywnego i szeroko rozumianą muzykę gitarową. Dla wielu styl, który Blood wypracował, był najciekawszym i najbardziej kreatywnym rozwinięciem rewolucji zapoczątkowanej przez Jimiego Hendrixa dwie dekady wcześniej. Zespół, który wykluł się z tych sesji – Music Revelation Ensemble, prowadzony przez Ulmera i Murraya– był jednym z najdłużej istniejących „laboratoriów” muzyki free, a przez jego szeregi przewinęli się m.in. Sam Rivers, Pharoah Sanders czy John Zorn.

Na początku lat dwutysięcznych Ulmer zaliczył niespodziewany zwrot w stronę „rootsowego” bluesa płytą Memphis Blood. Było to kolejne podkreślenie, że tradycja była dla niego ważna o tyle, o ile była tradycją żywą. Sprzeciwiał się bezemocjonalnej wirtuozerii, domagając się w przestrzeni muzycznej oddzielnego miejsca dla gitary – zarówno w kanonie instrumentalnym, jak i jako instrumentu służącego do komponowania piosenek. Widział w muzyce Hendrixa ważny precedens, uwalniający muzyczną wyobraźnięod sztywnych ram opartej w głównej mierze na fortepianie melodyki. Upatrywał siły bluesa, rocka i jazzu w graniu czerpiącym z brzmienia, a nie z harmonii opartej na fortepianie i zachodniej muzyce klasycznej.

Z ważnych projektów Ulmera warto wymienić też jego trzecionurtowe próby, jak album Harmolodic Guitar with Strings nagrane z kwartetem smyczkowym, Lenox Avenue Breakdown saksofonisty Arthura Blythe’a – swoistą „przepustkę” do własnej kariery w mainstreamowej Columbii, czy występy z legendarnym Ry Cooderem oraz hip-hopową grupą The Roots.

Na razie na horyzoncie nie widać większych epigonów, ale to brawurowe czerpanie z Colemana i Hendrixa uczyniło Ulmera niesamowitym zjawiskiem. Pozostaje mieć nadzieję, że jego własna spuścizna doczeka się podobnie brawurowych odczytań w kolejnych pokoleniach.

Piotr Zdunek


[1] https://www.jazzweekly.com/interviews/ulmer.htm?utm_.

[2] Tamże.

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO