Nowy album kwintetu Tomasza Chyły powstał z potrzeby wyjścia poza ramy języka, który „przestał wystarczać”. Zespół postanowił więc zrezygnować z oswojonej formuły jazzowej i skierować się ku rockowi – muzyce gęstszej, cięższej i bardziej bezpośredniej. Podstawową jednostką narracji i tworzywem formy jest tu riff, a wokół niego rozgrywa się improwizacja.
Rock nie pełni jednak funkcji stylizacji ani cytatu. Przedłuża tożsamość zespołu i odpowiada na potrzebę intensywności. Kompozycje rozwijają się warstwowo: od hipnotycznych, transowych struktur po gwałtowne pęknięcia i załamania formy. Improwizacja pozostaje istotnym elementem, ale nie dominuje. Natomiast tytuł albumu puszcza oko w stronę ironii Franka Zappy i przewrotnie komentuje porównania zespołu z legendami rocka progresywnego, w tym z King Crimson, a także krytycznie odpowiada na obsesję oryginalności. „Replika” nie oznacza kopii, lecz odtworzenie idei odwagi, ryzyka i zespołowej energii, bez nostalgii i bez muzealnego dystansu.