Felieton Słowo

Myśli, że myśli: Czym jest muzyka nowa?

Obrazek tytułowy

fot. Maciej Puczyński

rys. Patryk Zakrocki

Zastanawiam się, czym jest muzyka współczesna. Kto jej słucha i w jakim celu. Intuicyjnie określamy tak nową muzykę klasyczną, „poważną”. Biorąc to określenie dosłownie, możemy uznać za taką każdą muzykę tworzoną teraz, obecnie. Ale jeśli kopiuje ona wzorce dawne? Pozwolę sobie na te rozmyślania, być może prowokując Czytelnika do polemiki, komentarza – zapraszam do tego – po prostu nurtuje mnie to pytanie.

Uważam, że postulat radykalnej nowości, zdobywania nowych terenów dla Muzyki, czy poszerzania jej granic, to zadanie wieku XX, które wydaje mi się narazie wyczerpane. Albo to słuchacze są wyczerpani. Myślę, że wiele nowych terenów zostało zdobytych, z częścią się nawet oswoiliśmy i przeniknęły one do głównych nurtów. Mam na myśli elementy muzyki konkretnej, szumy, poszerzone techniki instrumentalne, klastery, szerokie wykorzystanie instrumentów perkusyjnych i elektronicznych. Muzyka filmowa jest chłonnym gruntem, tam przyjmuje się wiele nowych barw lub rozwiązań. Tam działają wraz z obrazem, czego dowodem są historyczne już użycia dzieł Pendereckiego czy Ligetiego, a ostatnio na przykład prac, które tworzy Mica Levi.

Eksperymenty awangardy XX wieku wciąż są jednak trudne w odbiorze, nie zyskują sympatii słuchaczy i nie mają miejsca na prywatnych playlistach. Zarówno te z zakresu „muzyki współczesnej” elektronicznej, jak i free jazzu czy free impro – czyli muzyki współczesnej drugiej połowy XX wieku.Oczywiście uważam, że ta muzyka, mimo że niszowa, była potrzebna! Na przykład dla poszerzenia pola możliwości, dla wyjścia poza skostniałe schematy, nawet dla zreformowania wizerunku kompozytora, roli muzyki. Przypomnę, w XX wieku była na tyle nowa, że trafiała jako ilustracja nawet do filmów dla dzieci i wychowała, edukując o możliwościach słuchania i tworzenia muzyki, całe pokolenie.

Gdy próbuję teraz ująć ten temat, mam wrażenie, że można powiedzieć jeszcze wiele więcej. Eksperymenty są potrzebne, badanie, czy hałas albo odgłosy rzeczywistości są jeszcze muzyką, lub co sprawia, że się nią stają – toteż jest potrzebne. Czy słuchacze powinni tego słuchać? Niekoniecznie. Osoby zainteresowane słuchaniem, profesjonaliści i badacze –tak. Ale ostrożnie, bo można się zradykalizować i stracić miłość do melodii. A szkoda by było.

Czy robić muzykę „nową”? To nieuniknione. Czy wdrażać zdobycze awangardy XX wieku? Uważam, że warto! Mikrotonalność w służbie piosenki, piony harmoniczne w just intonation, niekonwencjonalne instrumenty od Harry’ego Partcha w popie? Jasne! Freejazzowe solo saksofonu w piosence ludowej? Smaczne!

Uważam, że moim zadaniem jest obecnie szukanie w subtelnościach. Robienie muzyki nowej? Tak, ale dla mnie nie musi ona być diametralnie inna od muzyki Ludzi. Muzyki, która służy Ludziom i opowiada o ich emocjach.

Patryk Zakrocki

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO