Felieton Słowo

Roots & Fruits: Roots reggae – prorocy i królowe

Obrazek tytułowy

W poprzednim odcinku Roots & Fruits pisałam o korzeniach reggae. Okazały się one dosyć młode, ale na tyle głębokie, że nie dotarliśmy do sedna. O tym teraz. Rok 1969 przyniósł wyjście z mody jednego z prekursorów reggae – rocksteady. Ten styl muzyczny ewoluował w nieco innym, ale niezbyt dalekim kierunku. Tempo jeszcze bardziej zwolniło, a rytmy uległy niewielkiej modyfikacji. Bardziej słyszalne stały się organy. Wprowadzono bębny nyabinghi. Harmonie wokalne w stylu Motown oraz tematy zabawy i miłości też przestały być na czasie, a zamiast tego coraz bardziej powszechne stawały się komentarze społeczne i polityczne. Tak narodziło się roots reggae.

Według niektórych, główna różnica między rocksteady a reggae polega na tym, że reggae rozwinęło bezpretensjonalny, rdzenny styl wokalny, w przeciwieństwie do naśladowania amerykańskich wokalistów soulowych. Z drugiej strony nie wszystkie utwory ska i rocksteady zawierały wokale naśladujące styl amerykański. Niektóre partie wokalne w utworach rude boyów z późnej ery ska i wczesnego rocksteady (1965–1967) brzmią bardzo jamajsko, a czasem zawierają jamajski dialekt patos. Odróżnienie tych trzech gatunków często wymaga więc osłuchania i intuicji.

culture.jpg

Druga największa różnica tkwi w światopoglądzie artystów i jego przełożeniu na muzyczny przekaz. Rastafarianizm oraz świadomość polityczna i społeczna stanowiły ogromny wkład w to, co nazwano roots reggae i co jest najbardziej znaną i „klasyczną” odmianą reggae. Roots reggae było rozliczeniem z niewolniczą przeszłością i represyjną teraźniejszością na Jamajce (np. Petera Tosha 400 Years i Burninga Speara Slavery Days). Utwory nurtu nawiązywały do idei czarnych jako „prawdziwych” Izraelitów (Israelites – Desmond Dekker and the Aces), zniewolonych we współczesnym Babilonie (War ina Babylon – Max Romeo & the Upsetters).

Wielce symbolicznym momentem towarzyszącym narodzinom roots reggae była wizyta etiopskiego cesarza Hajle Syllasje (aka Ras Tafari Makonnen – stąd nazwa rastafarianie). Ubóstwiany (w sensie dosłownym) przez rastafarian od początku lat 30. XX wieku władca przybył na Jamajkę jako król królów, biblijny monarcha najstarszego państwa Afryki, orędownik równości rasowej i niedawny przewodniczący-założyciel Organizacji Jedności Afrykańskiej, która wówczas przewodziła działaniom na rzecz dekolonizacji kontynentu. Rastafarianie, którzy dotychczas uważani byli za sekciarzy, znaleźli się nagle w centrum uwagi. Podczas wizyty, cesarz wyróżnił ich za panafrykańską działalność i zaangażowanie, a akt ten miał ogromny wpływ społeczny i polityczny, przekształcając rastafarian z „wyrzutków” w szanowanych nosicieli afrykańskiego dziedzictwa. Wydarzenie to zostało upamiętnione w piosenkach takich jak Rasta Shook Dem Up Petera Tosha czy Haile Selassie Early'ego B. Wyraźne motywy rastafariańskie zaczęły się również pojawiać w utworach The Skatalites (Tribute to Marcus Garvey czy Reincarnation), Petera Tosha (Igziabeher) czy Boba Marleya (Selassie Is the Chapel).

Satta Massagana cover.jpeg

Jednym z elementów muzyki reggae są pieśni i bębny nyabinghi. Co prawda były wprowadzone już do ska i rocksteady, ale jako że nyabinghi jest rodzajem muzyki bliższej sakralnej, kojarzą mi się bardziej z roots reggae, które charakteryzuje się większym naciskiem na sprawy duchowości i samoświadomości niż ska. Styl roots reggae został w dużej mierze ugruntowany przez rastafarian i ta sama duchowość, która przenika pieśni nyabinghi, jest bezpośrednio przenoszona na utwory roots reggae.

Pierwszym, który wprowadził muzykę nyabinghi do kultury rastafariańskiej, był Count Ossie. Ossiemu przypisuje się rolę twórcy rytmów nyabinghi. Połączył on wpływy tradycyjnego jamajskiego bębnienia (kumina) z pieśniami i rytmami zaczerpniętymi z nagrań nigeryjskiego muzyka Babatunde Olatunjiego. Nyabinghi jest też symbolem. Nyabinghi była słynną królową, żyjącą na pograniczu dzisiejszej Rwandy, Ugandy i Tanzanii, i której imię oznaczało „obfitość”. Uważano ją za na tyle potężną, że po jej śmierci uznano za ważnego ducha opiekuńczego i zaczęto składać jej dary ofiarne i modlić się do niej o ochronę.

wailers.jpg

Nyabinghi ponoć opętała Muhumusę – Rwandyjkę, która na przełomie XIX i XX wieku inspirowała i prowadziła działania antykolonialne w Afryce Wschodniej. Jej legenda dotarła na Jamajkę mniej więcej w tym samym czasie, kiedy pojawił się Marcus Garvey – urodzony na Jamajce orędownik panafrykanizmu, wyzwolenia Afryki i uwolnienia wszystkich czarnych od supremacji białych. Jego poglądy dobrze rezonowały z legendą Nyabinghi i poglądami wczesnych jamajskich rastafarian. W latach 40. XX wieku słowo „nyabinghi” zostało przyjęte przez ruch jako symbol jedności, samostanowienia i niezachwianej wiary w Jah. Z czasem stało się zarówno nazwą najstarszego odłamu rastafarian – Zakonu Nyabinghi, jak i tytułem ceremonialnych zgromadzeń zwanych groundation (to właśnie oznacza nazwa znanego, amerykańskiego zespołu reggae).

Jedna z moich ulubionych artystek Jah9 mówi, że reggae to nie tylko gatunek muzyczny, to także ruch duchowy. Niestety istnieje znaczna niespójność między postrzeganiem reggae jako muzyki o jednoczącym przesłaniu, a dogmatycznie ukształtowanymi realiami rastafarian. Zwłaszcza jeśli chodzi o płeć, ich poglądy przeczą walce o równość. Ideologiczne podłoże muzyki reggae jest głęboko zakorzenione w patriarchacie, a role płciowe są bardzo jasno określone. Uznanie i docenienie kobiet opiera się w znacznym stopniu na spełnieniu tradycyjnych oczekiwań dotyczących wyglądu (zakrywanie włosów, przykrywanie wskazanych części ciała, noszenie spódnic i szerokich ubrań niepodkreślających kobiecych kształtów), rodziny, małżeństwa i macierzyństwa. Przez długi czas jedynymi kobietami widocznymi na scenie roots reggae były dziewczyny z I-Threes (Judy Mowatt, Marcia Griffiths i Rita Marley), czyli chórek Boba Marleya. Ciągłe trasy koncertowe z Bobem uniemożliwiały tym świetnym artystkom kariery solowe, ale z czasem każdej udało się nagrać solowe albumy. Black Woman Judy Mowatt z 1979 roku był pierwszym albumem nagranym w założonym przez Boba Marleya Tuff Gong Studio i również pierwszym solowym albumem wydanym przez kobietę w historii jamajskiej muzyki. Do dziś jest uznawany za jeden z najlepszych albumów reggae w historii tej muzyki.

judy.jpg

Dziś na szczęście sytuacja kobiet wygląda inaczej, pojawiło się mnóstwo utalentowanych artystek roots reggae, takich jak Queen Ifrica, Jah9, Hempress Sativa, Queen Omega, Etana, Lila Iké i Danitsa. Zarówno wśród kobiet, jak i mężczyzn pojawia się coraz więcej świadomych artystów reggae, którzy prezentują mniej dogmatyczne podejście do kultury rastafari. Chronixx, Kabaka Pyramid, Protoje czy Jesse Royal łączą swój autentyczny przekaz rastafariański z różnymi wpływami muzycznymi, od R'n'B i hip-hopu po elektronikę, mając elastyczne podejście do interpretacji podstawowych zasad rastafarianizmu, w przeciwieństwie do takich artystów jak Sizzla, Capleton czy Anthony B.

W dzisiejszych czasach chyba nie ma ani jednego kraju na świecie, który nie miałby swojego artysty reggae. Lista wielkich niejamajskich muzyków reggae jest naprawdę imponująca. Buntowniczy i antysystemowy charakter roots reggae, połączony z uspokajającym, bujającym rytmem nie wyszedł z mody i nie stracił na aktualności, bo również dzisiaj wyraża sprzeciw wobec wszechobecnej korupcji, niesprawiedliwości i toczących się wojen, a zarazem łagodzi niepokoje swoim kojącym, relaksującym pulsem. Od początku istnienia aż do chwili obecnej roots reggae służyło jako medium niosące przesłanie jedności i pokoju, potępiając nierówności i różne formy niesprawiedliwości, które dotykały nie tylko Jamajczyków, ale i ludzi na całym świecie. A żeby sobie o tym przypomnieć, polecam wysłuchanie War Boba Marleya.

Linda Jakubowska

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO