Papierowy JazzPRESS
Płyty Recenzja

Rdza – Yass Improvisation

Obrazek tytułowy

Plexus of Infinity, Muzyka z Mózgu, 2019

„Yass spełnił swoją historyczną rolę (…) Nie potrzebuję go dzisiaj” – wyznał w jednym z wywiadów Tymon Tymański (Jazz Forum 4-5/2005). Gdy parę lat później próbował reaktywować zespół Miłość, Mikołaj Trzaska miał wątpliwości: „Zadałem sobie pytanie: «dlaczego to robimy?», czy rzeczywiście dla idei, czy może chodzi o wykopanie trupa i perwersyjną zabawę w ożywianie mitów?” (JazzPRESS 12/2013). Do dziś trudno określić, czym tak naprawdę był yass, ale gdy czyta się wypowiedzi jego założycieli, jedno wydaje się pewne – jego formuła się wyczerpała.

Każde twierdzenie prędzej czy później napotka jednak polemikę. W tym przypadku jest nią reaktywacja serii wydawniczej Muzyka z Mózgu (dawniej Mózg Production), pod której szyldem w 2019 roku ukazało się kilka wydawnictw nawiązujących do tradycji dawnego nurtu. Jedną z produkcji jest album opatrzony wymowną nazwą Yass Improvisation, za który odpowiada formacja Rdza. Czy nazwa ta sugeruje, że mamy do czynienia z próbą renowacji skorodowanego bytu?

To oczywiście ironia, bo o ile yass nie istnieje (nigdy nie istniał?) jako gatunek, to praktykujący go muzycy ciągle mają wiele do powiedzenia. Zwłaszcza ci, którzy odpowiadali za powstanie opisywanej płyty. Trudno o nich mówić inaczej, niż o supergrupie polskiej sceny improwizowanej. Dwunastoosobowy zespół tworzą: Antonina Nowacka (wokal), Mamadou Ba (wokal), Piotr Mełech (klarnet, klarnet basowy), Ray Dickaty (saksofon sopranowy), Jan Małkowski (saksofon altowy), Jędrzej Łagodziński (saksofon tenorowy), Maksymilian Gwinciński (flet, dyrygent), Jakub Królikowski (fortepian), Jarosław Majewski (kontrabas), Sławek Janicki (kontrabas), Dominik Mokrzewski (perkusja, perkusjonalia) oraz Jacek Buhl (perkusja, perkusjonalia).

Ten niezwykły kolektyw, za namową Majewskiego, nocą z 25 na 26 czerwca 2019 roku, w sali koncertowej Akademii Muzycznej w Bydgoszczy zarejestrował spontaniczny, rzecz jasna, set. Siedem zróżnicowanych utworów, od ledwo dwuminutowego (Hin) po ponad dwudziestominutowy (Yass Improvisation), łączy idea w pełni akustycznego, niczym nieskrępowanego free jazzu. Zgodnie z informacją umieszczoną na płycie „Wszystkie kompozycje są dziełem uczestniczących w nagraniach”. To na pewno najciekawszy aspekt – jak w tej masie indywidualności wykrystalizował się tak intrygujący materiał? Godzinna sesja zdawałaby się za krótka dla tak rozbudowanego składu, o dziwo jednak, każdy miał sporo czasu na wyrażenie własnej wizji. Nie o indywidualne popisy zresztą tu chodzi, istotą muzyki Rdzy jest siła kolektywu. Tym bardziej wyjątkowy to projekt, jeśli zauważyć, że dla wszystkich uczestników przedsięwzięcia naturalnym środowiskiem są intymniejsze zestawienia.

Jeśli ideą pionierów yassu było odrzucenie stylistycznych ram, bezkompromisowe łączenie instrumentów i mieszanie pokoleń, to Yass Improvisation jest najprawdziwszym kontynuatorem tej wizji. Nie do końca rozumiem jednak potrzebę przywołania w tytule tej historycznej nazwy, bo cytując Trzaskę, brzmi to jak kolejna „zabawa w ożywianie mitów”, a przecież muzyka Rdzy broni się sama. To unikatowy projekt, niezwykle świeży i wciągający, który pewnie tak jak wspomniany gatunek nigdy już się nie powtórzy.

Autor - Jakub Krukowski

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO