Płyty Recenzja

Nowicki / Święs / Frankiewicz – Overtones

Obrazek tytułowy

Audio Cave, 2021

Dla zawodowego muzyka dekada to niezwykle długi okres. Nawet jeśli perfekcyjnie opanował już warsztat, to grając regularnie w różnych zespołach, nie raz zredefiniuje w tym czasie własny język. Wpływ nowych nurtów, zwłaszcza w czasach, gdy ich mieszanie stało się dominującym trendem, sprawia, że nigdy nie stoi on w miejscu. Zresztą to właśnie potrzeba ciągłego rozwoju wyróżnia prawdziwych artystów.

W 2012 roku premierę miał album Pathfinder tria Nowicki / Święs / Frankiewicz. Produkcja spotkała się z bardzo dobrym odbiorem, czego potwierdzeniem była nominacja do Fryderyka. Już wówczas członkowie grupy – Radek Nowicki (saksofon tenorowy), Andrzej Święs (kontrabas) oraz Sebastian Frankiewicz (perkusja) – uchodzili za utalentowanych i rozchwytywanych muzyków, a kolejne dziesięciolecie tę opinię tylko potwierdziło. Dziś trudno wyobrazić sobie polską scenę bez ich zaangażowania, ale liczne prestiżowe projekty nie przeszkodziły im również w kontynuowaniu wspólnej gry. Choć najnowsza produkcja tria – Overtones – ponownie sygnowana jest trzema nazwiskami, to tytuł debiutanckiego albumu, którym zwykło się je określać, wciąż idealnie do niego pasuje. „Poszukiwanie ścieżki” pozostaje bowiem centrum zainteresowania muzyków.

Wszyscy trzej odpowiadają za materiał zawarty na albumie – pięć kompozycji przygotował Nowicki, trzy Święs, a jedną Frankiewicz. Trudno jednak mówić o ściśle indywidualnym autorstwie, gdyż ostateczne brzmienie każdego utworu jest wynikiem wielokrotnego ogrywania go przez kolektyw. Dobrym przykładem jest kompozycja kontrabasisty Quasimodo, którą można usłyszeć w innej aranżacji na albumie Kasi Pietrzko Ephemeral Pleasures. Gdy funkcję solistyczną przejął saksofon, utwór nabrał drapieżnego charakteru. Jest też o połowę krótszy, co wpłynęło na zdynamizowane tempa. „Dajemy sobie miejsce, w którym każdy pomysł może być dyskutowany, podważany i próbowany tyle razy, ile tego potrzebujemy”, przyznał w wywiadzie dla JazzPRESSu (4/2021) Nowicki.

Święsowi przypisany jest też utwór, który dał płycie tytuł. Poza odwołaniem do fachowej terminologii określającej zawartą na niej muzykę, wyraz Overtones można tłumaczyć z angielskiego jako „podtekst”. Według autorów istotnie rozszerza to kontekst całego projektu: „można rozumieć [go] również jako pewien zbiór wspólnych myśli, który pozwala naszemu zespołowi na intuicyjne porozumiewanie się podczas gry”, czytamy w materiałach prasowych. Naiwnym byłoby jednak myśleć, że to porozumienie zrodziło się jedynie ze wspomnienia zrealizowanego przed laty debiutu. W trakcie przerwy od nagrań muzycy regularnie odbywali próby i grali koncerty. Konsekwentnie rozwijali więc brzmienie, funkcjonując z czasem jak jeden organizm.

Kariery poszczególnych członków tria znajdują się w takim miejscu, że gdy po dekadzie zdecydowali się powrócić do studia, nie musieli nic nikomu udowadniać. Ich status w środowisku jazzowym jest niepodważalny i tę pewność siebie słychać na opisywanym albumie. Nie oznacza to jednak braku ambicji. Przeciwnie, jak wspomniałem, cały materiał jest próbą doskonalenia obranej niegdyś formuły. Domyślam się, że dopóki muzycy będą czuć przestrzeń do ewolucji, dopóty funkcjonowanie tej formacji będzie miało dla nich sens.

Jakub Krukowski

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO