Płyty Recenzja

Mary Halvorson – About Ghosts

Obrazek tytułowy

(Nonesuch, 2025)

Na najnowszym wydawnictwie Mary Halvorson zatytułowanym About Ghosts jej Amaryllis Sextet rozszerzony został o dwa saksofony: tenor Briana Settlesa i alt Immanuela Wilkinsa. Siła muzyki amerykańskiej gitarzystki nadal tkwi w zgrabnym łączeniu awangardowego brzmienia z charakterystyczną melodyką, a jeśli uzyskanie takiego balansu i utrzymanie się między współczesną filharmonią a jazzowym klubem jest celem, to udaje się jej go osiągnąć i zagospodarować własne artystyczne poletko.

Osiem utworów zamieszczonych na albumie pomysłowo miesza oryginalne motywy gitarzystki z nowatorskimi aranżacjami w co rusz igrającym z kompozycjami akompaniamencie dęciaków i wibrafonu Patricii Brennan wymieszanymi gęsto z kosmicznie brzmiącą gitarą prowadzącą. Ot np. puzonista Jacob Garchik prezentuje porywające solo w numerze otwierającym, a w tle (bynajmniej nie kakofonicznie) na zmianę komentują się wzajemnie swoimi instrumentami Brennan i Halvorson.

Bardzo podoba mi się, że aranżacje są tak precyzyjne, a to złudzenie trzecionurtowego rozmachu osiąga tutaj raptem oktet. Ba, nawet część numerów, w których nie słyszymy saksofonów, i tak zaskakuje niesamowitą wręcz mnogością barw i zwrotów akcji. I tak np. Carved From prezentuje unisono wygrywane skoczne riffy – to trąbki, to gitary – a następująca później jajcarska partia, jaką liderka wydobywa ze swojego elektro-akustyka to psychodeliczny mariaż stylów Jima Halla i Marca Ribota; gdy natomiast solo rozpoczyna Wilkins, zawołać można jedynie – Bird lives!

W muzyce Halvorson ważne są emocje – już same kompozycje wprowadzają w nieoczywisty nastrój. Ważna też jest indywidualna ekspresja silnie eksponowana przez solistów. Nie ma tutaj niedbałości. Słychać wyraźnie, że nie jest to kolejna sesja do odbębnienia, ale projekt, w którym znalazło się miejsce dla naprawdę różnych instrumentalistów, a ci w zamian daje z siebie wszystko. Solo trąbki Adama O’Farrilla w utworze Amaranthine to kapitalna, niezwykle melodyjna i pełna humoru partia, z silnym, populistycznym niemal vibrato, zupełnie przeciwstawna względem bebopowej erudycji Wilkinsa. A druga strona monety to leniwy utwór tytułowy, w którym z zespołowo prowadzonej melodii wylęgają się kontrapunktowo partie poszczególnych dęciaków – świetny przykład kolektywnego grania, osadzonego mocno w kompozycji, zniuansowanego jednak nowoorleańską niemal wrażliwością polifonicznej aranżacji.

About Ghosts jest więc kolejnym bardzo udanym albumem Mary Halvorson i na pewno jednym z silnych kandydatów do płyty roku. Nie ma bowiem dla jazzowego lidera zespołu nic lepszego niż artystyczna wypowiedź, która oprócz prezentacji własnego języka łączy w jednym projekcie różne silne osobowości, tworzące razem coś więcej niż tylko sumę części składowych. Halvorson udało się uchwycić „to coś”.

Piotr Zdunek

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO