Papierowy JazzPRESS
Płyty Recenzja

Greg Osby & Florian Arbenz – Reflections Of The Eternal Line

Obrazek tytułowy

Florian Arbenz / Hammer Recordings / Inner Circle Music, 2020

Duet, a może trio? Znany amerykański saksofonista (ts, as) Greg Osby i szwajcarski perkusista Florian Arbenz stworzyli płytę zainspirowaną obrazami Stephana Spichera. Jego pracownia była też miejscem sesji nagraniowej. Stąd wątpliwość, czy to dzieło duetu, czy tria artystów. W muzycznym duecie saksofonisty i perkusisty jest wiele pułapek, lecz dzięki wieloletniej współpracy (ponad 22 lata zawodowej znajomości) oraz olbrzymiemu doświadczeniu w improwizacji i umiejętnościom technicznym stworzyli razem bardzo interesujący krążek. Połączyły ich podobne poczucie humoru, podejście do zachowania wolności artystycznego wyrazu i wzajemna inspiracja.

Reflections Of The Eternal Line to trudna do opisu płyta. Stworzona na podstawie i jako ilustracja prac trzeciego twórcy Stephana Spichera, który tworzył obrazy, a muzyka na płycie jest ich dopowiedzeniem. Trudno jest pisać o muzyce, wiedząc, że jej źródłem jest obraz, którego nie znamy. Mimo tego trzeba stwierdzić, że warstwa muzyczna jest tu samoistnym bytem. Myślę, że taki materiał to trudna próba dla słuchacza kierującego się tylko składem zespołu wyczytanym na okładce. To także wymagająca forma dla muzyków – perkusisty i saksofonisty.

Pierwsze kompozycje zapowiadają bardzo ciekawy materiał. Zaczyna się solowym wstępem perkusji i instrumentów perkusyjnych, których dźwięki zaczyna uzupełniać saksofon. Intensywne granie przyzwyczajonego do solowych występów Floriana Arbenza są pełne pasji i zaangażowania. Po dłuższej chwili zaczyna towarzyszyć mu rozgrzewający się Greg Osby na saksofonie. Prawie ośmiominutowa kompozycja Wooden Lines zdecydowanie pobudza nas do słuchania. Lecz po niej nadchodzi czas na refleksyjny Chant. Pełna zadumy kompozycja, perkusja przywodząca na myśl jej brzmienie i rolę w orkiestrach symfonicznych (klasyczne wykształcenie Floriana daje tu chyba o sobie znać) towarzyszy dominującemu saksofonowi. Ale jest to dominacja w tonacji łagodności i zadumy. To chyba najlepsza definicja klimatu tej kompozycji (improwizacji?).

I znowu zmiana tempa i charakteru utworu – lekko bebopowy Truth, charakteryzujący się bardzo jazzową perkusją. Rytmiczny, powtarzalny motyw perkusji jest podstawą dla saksofonu, bardziej nerwowego niż w Chant, lecz jego ostre czasami brzmienia tonowane są przez zdyscyplinowaną perkusję. Groove Conductor to chyba najciekawszy utwór na tej płycie. Funkowy w charakterze. Zbudowany jest na znakomitych partiach wszystkich instrumentów perkusyjnych, które trzymają rytmiczne napięcie, ale też zapewniają cały koloryt brzmień. Do tego ruchliwy, urywany saksofon. Tu rzeczywiście jest groove powodujący podrygiwanie całego ciała.

Po takim graniu zaczyna się lekko zaskakujący utwór The Passage Of Light, przywołujący na myśl orientalne brzmienia i świetlne ogrody w warszawskich Łazienkach. Wyciszenie i kontemplacja. To klimat tego utworu. Łagodnie przechodzi on w kończącą kompozycję Please Stand By, jednak… to przejście jest mylące. Napięcie narasta i rzeczywiście każe nam pozostawać w gotowości do kolejnej płyty duetu (a może tria?). Ciekawa płyta, warto uruchomić wyobraźnię i zbudować własne wizualizacje tej muzyki.

Autor Yatzek Piotrowski

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO