Płyty Recenzja Top Note

Sonorismo – Personal Voice

Obrazek tytułowy

(Voicemusic / Music Corner Records, 2023)

„Wychodzimy z założenia, że jeśli sami coś zrobimy, to nie będziemy mieli do nikogo pretensji” – przyznał przed dziesięcioma laty Krzysztof Gradziuk (www.jazzarium.pl). Muzyk odnosił się wówczas do działalności tria RGG, które dziś jest ikoną niezależności. O ile więc w kolektywie perkusista wielokrotnie potwierdzał prawdziwość wypowiedzianej przed dekadą deklaracji, o tyle rzadziej miał okazję na to w ściśle autorskiej działalności. W końcu jednak zdecydował się na sformowanie autorskiego składu, by jak wskazał w tytule płyty – móc przemówić indywidualnym głosem.

Choć najnowszy projekt Gradziuka (perkusja, zabawki, kompozycje) jest również triem, a w jego składzie znalazł się pianista RGG Łukasz Ojdana, to mamy do czynienia z innym brzmieniem niż to macierzystej formacji obu muzyków. Ojdana sięga po pianino Fender Rhodes, a trzyosobowy skład uzupełnia fiński saksofonista Pauli Lyytinen (saksofon tenorowy, elektronika). Kluczowym rozwiązaniem jest tu rezygnacja z kontrabasu. Lider chciał w ten sposób uzyskać więcej przestrzeni na poszukiwanie nowych dźwięków, co podkreślił w nazwie formacji, wprost wskazującej na sonorystyczne konotacje. Odnosi się to przede wszystkim do jego własnej techniki, którą od dawna cechuje absolutnie autorskie podejście.

Znamienne, że na okładce płyty obok wskazania przy jego nazwisku perkusji widnieje jeszcze słowo „zabawki”. Uczestniczyłem w wielu koncertach tego muzyka i z całym przekonaniem mogę stwierdzić, że nie ma przyrządu, który nie mógłby go zainspirować, przy czym dodawanie do instrumentarium „zabawek” nie służy przykuwaniu uwagi, ale bierze się z wnikliwego poszukiwania odpowiedniego w danej chwili dźwięku. To bez wątpienia element, z którym twórczość Gradziuka jest najbardziej kojarzona, opisywany album miał w dużej mierze eksponować tę specyfikę jego sztuki.

Nie jest to jednak jedyny obszar zainteresowań lidera. Niezwykle ciekawym ruchem jest wprowadzenie do zespołu rhodesa oraz powierzenie go Ojdanie, który zarówno w działalności zespołowej, jak i solowej kojarzony jest raczej z klasycznym fortepianem. Podczas rozmowy w RadioJAZZ.FM perkusista wskazał na twórczość belgijskiego klawiszowca Jozefa Dumoulina (poleconego mu właśnie przez Ojdanę), który swój artystyczny język opiera właśnie na tym instrumencie. Okazuje się, że obaj Polacy są zafascynowani tą muzyką i z wielką satysfakcją sami eksplorowali jejmożliwości. Obecność Lyytinena wynika zaś pośrednio z działalności RGG – razem zarejestrowali czekający jeszcze na wydanie album City of Gardens II, wcześniej zaś brał on udział w nagraniu płyty Swords w triu z Gradziukiem i Maciejem Garbowskim. W Sonorismo fiński saksofonista dodaje kolejne barwy do gęstej, muzycznej mieszanki, z jednej strony wzmacniając przekaz brzmieniem tenoru, a z drugiej – dekonstruując gonakładanymi efektami.

Album zawiera 14 utworów, z których osiem jest autorstwa Gradziuka – pięć kompozycji oraz trzy swobodne partie solowe, resztęzaś wypracowało całe trio. Rozpoczynająca Personal Voice improwizacja Interludio niespiesznie wprowadza w świat płyty. Lider rozpoczyna swoje perkusyjne poszukiwania, w tle zaś stopniowo narasta mantryczne, rhodesowe tło. Już w pierwszych sekundach następnego First Touch, pianino przestaje być jedynie akompaniamentem, prezentując się w całej okazałości jako solistyczny instrument, a gdy po chwili dołącza do niego saksofon, mamy do czynienia z manifestem możliwości całego zespołu.

Choć fundamentem powstania płyty były poszukiwania sonorystyczne, to nagrana muzyka okazuje się niezwykle nastrojowa. Najlepiej słychać to w przejmującym utworze M. (01.01.1951-07.10.2022) poświęconym (jak zresztą cała płyta) pamięci zmarłego ojca lidera. Mnie szczególnie przypadł do gustu oniryczny dyptyk The Woman Under Oath, ze znakomitymi partiami Ojdany i delikatnie przetworzonym saksofonem Lyytinena.

Jestem przekonany, że Personal Voice okaże się ważnym dziełem w karierze Gradziuka. Bez wątpienia to bardzo intrygujący materiał, którego zgłębianie sprawia odbiorcy niezwykłą satysfakcję, zwłaszcza że każdy odsłuch przynosinowe odkrycia. Równie ważny jak artystyczny sukces tej produkcji jest też jej wymiar personalny. Maestria i wyobraźnia Gradziuka mogły w końcu w pełni wybrzmieć i choć nie musiał on niczego nikomu udowadniać, to jego dyskografia zasługiwała na taki materiał. Myślę też, że nabrawszy oddechu od podstawowej działalności, podejdzie on do niej teraz z nową świeżością, rozbudzając ciekawość fanów – w którą stronę będzie teraz zmierzać.

Jakub Krukowski

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO