JnO
Płyty Recenzja

Jaubi – Nafs at Peace

Obrazek tytułowy

Astigmatic Records, 2021

Wielokrotnie pisałem na łamach JazzPRESSu o swojej trudnej relacji z muzyką etniczną. Na ogół brzmienia określane jako „tradycyjne” nie trafiają do mnie, pomimo prób przekonania się, zrozumienia – widocznie ma tutaj zastosowanie stwierdzenie „nic na siłę”. Z tego powodu miałem pewne obawy związane z albumem Nafs at Peace – określanym jako połączenie północno-indyjskiej muzyki klasycznej, hip-hopu i uduchowionego jazzu. Z drugiej strony – zdążyłem wyrobić sobie bardzo dobre zdanie o wytwórni Astigmatic, której kolejne wydawnictwa regularnie trafiają w mój gust i która stanowi dla mnie oraz wielu polskich słuchaczy znak jakości. Dodatkowym dla mnie pozytywnym sygnałem były utwory Jaubi, z którymi zapoznałem się wcześniej. Moją sympatię zyskali szczególnie, gdy za poleceniem rednacza niniejszego periodyku zapoznałem się z ich świetnym coverem Figaro – utworu pochodzącego z hip-hopowego klasyka Madvillainy duetu Madvillain. Grupa uznała za konieczne nagranie go jako hołdu dla zmarłego w październiku ubiegłego roku MF Dooma, ikony niezależnego rapu i muzyki w ogóle.

Pakistański kwartet Jaubi składa się z lidera Aliego Riaza Baqara (gitara), Zohaiba Hassana Khana (sarangi), Qammara Abbasa (perkusja) oraz Kashifa Alego Dhaniego (tabla). Grupa zaciągnęła też do pracy nad Nafs at Peace doskonale nam znanych z albumów EABS klawiszowca Marka Pędziwiatra (znanego także jako Latarnik) oraz brytyjskiego saksofonistę i flecistę Tenderloniousa. Ideą albumu jest zapoznanie słuchacza z drugim i trzecim poziomem duszy według Koranu (pierwszy poziom grupa eksplorowała na tegorocznym singlu Satanic Nafs): duszą świadomą swoich wykroczeń, skłonną do skruchy i żalu, oraz duszą spokojną.

Zmierzenie się z religijnymi mądrościami wymagało od instrumentalistów przełożenia na kompozycje i improwizację własnych przeżyć, traum – swoistego oczyszczenia poprzez kreację. Co za tym idzie, muzyka bywa bardzo zmienna: w emocjach, tempie czy intensywności. Przechodzi z minuty na minutę np. z brzmień stereotypowo kojarzonych z indyjską tradycją do niemalże hip-hopowych bitów.

Sześć z siedmiu kompozycji na Nafs at Peace to dzieło Alego Riaza Baqara, jedną dołożył Marek Pędziwiatr (na marginesie: Mosty – jego jedyna autorska kompozycja, na początku bardzo przypomina mi Runnin’ grupy Pharcyde, ale to dalekie skojarzenie). Natomiast pomimo takiego zestawienia liczbowego wpływ Latarnika i duch nagrań EABS unosi się nad Nafs at Peace – podobnie jak w przypadku tamtych płyt, granice gatunkowe nie mają żadnego znaczenia i nikt nie ma zamiaru się nimi przejmować. Fundamentem wydaje się być muzyka etniczna, ale na nim budowane są bogate i różnorodne kompozycje, całkowicie zmieniające charakter utworów.

Weźmy taką Insię – co prawda perkusja od początku daje do zrozumienia, że projekt jest mocno nacechowany również kulturą Zachodu, ale dopiero od 55 sekundy wbija bardziej znajomy nam groove, by potem znowu dzięki solówce na flecie powróciły bardziej odległe, powiedzmy: „egzotyczne” dla nas, nastroje. A żeby nie było nudno, to następni w kolejce są Latarnik z syntezatorem i Baqar z gitarą – i na myśl przychodzą klimaty fusion i rockowe sprzed kilku dekad. To wszystko w ciągu trwającego pięć minut, jednego utworu.

Tajemniczo i niepokojąco rozpoczyna się Raga Gurji Todi – nastrój buduje sarangi Zohaiba Hassana Khana, intensywność stopniowo się zwiększa, a po dwóch minutach nagle robi się z tego dynamiczna improwizacja dzielona z Tenderloniousem na flecie. Dużo się dzieje w ciągu tych 42 minut albumu – szczegółowo opisałem zaledwie dwa utwory, a niemal każdy jest oddzielną historią.

Nie wiem, czy fani muzyki indyjskiej z tradycji Hindustani będą tym albumem usatysfakcjonowani, ale poniżej podpisany słuchacz hip-hopu i jazzu – bardzo. Jaubi zabierają nas zarówno w tajemnicze, niepokojące mistyką miejsca (Raga Gurji Todi), jak i do tętniących życiem i uśmiechem wesołych kawiarni (Zari). Świetny, zróżnicowany nastrojowo album, na każdą porę dnia.

Autor: Adam Tkaczyk

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO