Felieton

Kanon jazzu: Popisując się, pozostali sobą

Obrazek tytułowy

John McLaughlin, Al Di Meola, Paco de Lucía – Friday Night In San Francisco Philips / Speakers Corner, 1981, 2008

Friday Night In San Francisco to moja bardzo długa historia. Słuchałem tego albumu niemal bez przerwy w latach osiemdziesiątych. Najpierw na kasecie magnetofonowej, najczęściej w nocnych pociągach. Później korzystałem z płyty analogowej, którą gdzieś w końcówce tej dekady przywiozłem z Grecji. Czasy były takie, że Philips, niekoniecznie muzyczny koncern, który chyba trochę przez przypadek stał się w Europie wydawcą katalogu Phonogramu, produkował płyty analogowe w różnych miejscach na lokalne rynki. Mój egzemplarz został wyprodukowany w Grecji i kiedy dorobiłem się nieco lepszego gramofonu, zacząłem słyszeć wady nie tylko greckiego tłoczenia, ale też realizacji pierwotnego nagrania.

Rozstałem się z płytą na długi czas. Kilka lat temu gdzieś na wyprzedaży kupiłem płytę CD, dzięki której wróciłem na chwilę do tego nagrania – właściwie tylko po to, żeby zacząć zastanawiać się, co takiego widziałem w tym albumie 20 lat wcześniej. Grane pod publiczkę solówki, przedziwna realizacja techniczna przypominająca demonstracyjne płyty dla audiofilów (prawy kanał – lewy kanał), oklaski nagrane zupełnie osobno, być może wcale nie pochodzące z koncertu, na którym zarejestrowano podstawowy materiał, kłopoty z dynamiką. Gust muzyczny się zmienia. Kiedyś wystarczyło mi, że grało trzech wielkich gitarzystów i popisywali się przed publicznością.

Wszystkich razem i osobno widziałem wielokrotnie na scenie. Kiedy w 1996 roku muzycy nagrali The Guitar Trio, album stanowiący niezbyt udaną próbę powrotu do muzyki sprzed lat, wystąpili nawet wspólnie w Warszawie, w Sali Kongresowej. Później chyba też razem grywali, ale jakoś nie były to koncerty, które zapamiętałem. Dziś mam całkiem niezłe tłoczenie firmowane przez Speakers Corner Records, które brzmi odrobinę lepiej od innych, jakie miałem okazję usłyszeć. Ciągle uważam, że Passion, Grace & Fire, studyjny album Johna McLaughlina, Ala Di Meoli i Paco de Lucíi jest ciekawszy.

Nigdy nie słyszałem nagrań pierwotnego składu zespołu z Larrym Coryellem zamiast Paco de Lucíi. Wyobrażam sobie, że to musiało być bardziej spontaniczne i improwizowane. Paco de Lucía nie był wtedy mistrzem improwizacji i nigdy nim nie został. Być może, gdyby gitarowe trio pograło w pierwotnym składzie dłużej, McLauglin sięgnąłby po gitarę elektryczną, wtedy byłoby jeszcze ciekawiej. Niewiele pozostało po doskonale zapowiadającym się składzie z Larrym Coryellem, którego Columbia uznała za zbyt małe nazwisko do gwiazdorskiego zespołu – wydawany przez różne wytwórnie zapis wideo koncertu, znany jako Meeting Of The Spirits, i jeden muzyczny fragment na płycie płycie Paco de Lucíi – Castro Marin.

Nie da się jednak ignorować faktu, że Friday Night In San Francisco to przebojowa, znana wielu słuchaczom niekoniecznie oddanym muzyce improwizowanej, jedna z najbardziej popularnych jazzowych płyt lat osiemdziesiątych. Kiedyś uważałem, że tytułowanie albumu nazwiskami trzech wielkich gitarzystów i serwowanie słuchaczom 40 minut muzyki, z których tylko 12 jest nagrane w trzyosobowym składzie, to takie małe oszustwo. Podobnie jak dokładanie utworu nagranego w studiu, co miało na celu zapewne wypełnienie wolnego miejsca na płycie. Chyba jednak cel był inny, bo nagrany później Passion, Grace & Fire ma tylko 31 minut – to album wyjątkowo krótki nawet jak na możliwości płyty analogowej.

Szanuję całą trójkę za to, że chciało im się grać razem, a w szczególności za to, że popisując się podczas koncertu, pozostali sobą. Wystarczy nieco muzycznego doświadczenia i kilka płyt całej trójki na półce, żeby z łatwością zlokalizować ich na scenie. Nie są do tego potrzebne wskazówki realizatorów umieszczone na okładce, określające pozycję wykonawców w przestrzeni stereo.

autor: Rafał Garszczyński

Tekst ukazał się w magazynie JazzPRESS 10/2018

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO