Słowo

Adam Bałdych o Magical Theatre

Obrazek tytułowy

Robert Ratajczak: Pierwsza wersja okładki twojej nowej płyty ''Magical Theatre'' zawierała nazwę Damage Control, jednak ostatecznie płyta ukazała się pod szyldem Adam Bałdych. Skąd to zamieszanie?

Adam Bałdych: Pierwsza wersja to okładka, która przez pomyłkę została opisana jako Damage Control i tylko w wersji internetowej jako materiał promocyjny rozeszła się po różnych rozgłośniach radiowych. Nazwę zespołu przez pomyłkę umieścił nasz grafik, który projektował też poprzednią okładkę płyty - skojarzył mnie z zespołem i wpisał nazwę Damage Control.

To że ta nazwa pojawiła się gdzieś przez pomyłkę to jednak dobre skojarzenie, gdyż ktoś kto posłuchałby tej płyty pod szyldem Damage Control nie powinien poczuć się rozczarowany - wiele z tych kompozycji jest bowiem granych przez muzyków, którzy ten projekt tworzą. Jednak pewne zróżnicowanie brzmieniowe nawiązujące do pewnych nowych rzeczy jakie teraz robię w Stanach Zjednoczonych sprawiło, iż postanowiłem że nie będę podpinał każdej nowej muzyki pod ten projekt. On żyje swoim własnym życiem i chcę aby miał swoje rozpoznawalne brzmienie, natomiast te wszystkie moje pomysły, w których trochę ''mieszam'' artystycznie w ostatnim czasie chciałbym podpisać swoim nazwiskiem. Myślę jednak, iż na nową płytę Damage Control - typową, zespołową przyjdzie czas. ''Magical Theatre'' też jest zrobiona w taki sposób, że jest tutaj bardzo dużo miejsca dla ''oddechu'' moich muzycznych partnerów, którzy mają dużo przestrzeni na swą własną muzyczną wypowiedź. Chciałem aby po pierwsze liczyła się tutaj nasza muzyka i nasze wspólne granie z taką energią jaka jest wówczas, gdy gramy koncerty. Mam nadzieję, iż udało się to ukazać na tym albumie.

RR: Słuchając ''Magical Theatre'' odnosi się wrażenie obcowania z płytą bardzo zespołową, a jednak wspomniałeś, iż zacząłeś tu trochę ''mieszać'' i to różni ją od dokonań Damage Control. Czy płyta ta jest więc jednorazowym ''skokiem w bok'' czy może początkiem jakiegoś nowego rozdziału?

AB: Myślę że właśnie jest to początek czegoś nowego w mojej muzyce, ponieważ jest tu parę kompozycji, w których akustyczne brzmienie będzie pewnym zaskoczeniem dla wszystkich, którzy znają poprzednią płytę. Jest to swego rodzaju przedsmak tego, co będzie się pojawiać najprawdopodobniej na moich kolejnych płytach., czyli doświadczenia zdobyte podczas mojego pobytu w Nowym Jorku, gdzie gra się głównie akustycznie. Koncerty w małych klubach dały mi wiele inspiracji, stwierdziłem, iż nawet muzykę elektryczną można grać w bardzo akustyczny sposób... Elektryczną w tym sensie, że u nas jak już gra się groove to kojarzy się to jednoznacznie z brzmieniem elektrycznym, a w Stanach gra się często bardzo rytmiczną muzykę w akustyczny sposób i chciałbym podążać właśnie w tym kierunku. Nie chcę jednak zapominać o tej nowoczesności, do której zawsze nawiązuję w swoich poszukiwaniach w wiolonistyce - temu zawsze będę wierny. Odnalazłem jednak tą nowoczesność również w brzmieniu akustycznych skrzypiec i wydaje mi się, iż na tym najprawdziwszym instrumencie można również wypracować jakieś nowe, własne brzmienie. Nad tym teraz pracuję.

RR: Mówi się o tobie jako o kontynuatorze tradycji muzycznej wielkich polskich skrzypków jazzowych takich, jak Seifert czy Dębski. W twojej nowej muzyce słychać jednak Amerykę i bardziej byłbym skłonny porównać twoje brzmienie do Urbaniaka, który nie grał przecież dużo tych słowiańskich nut. Czy nie przesiąkłeś Ameryką do tego stopnia, iż dzisiejsza twoja twórczość może być bardziej amerykańska niż polska?

AB: Myślę że ta moja muzyka tak naprawdę jest bardzo polska, ale ponieważ grywam z muzykami ze Stanów takimi choćby, jak Dana Hawkins - typowy nowojorski perkusista, z którym teraz koncertuję, muzyka ta nabiera od razu amerykańskiego tonu. To jest właśnie to czego nasi muzycy nie potrafią osiągnąć; Amerykanie mają w sobie taki feeling, taką moc, które są od razu rozpoznawalne w brzmieniu. To jest ich rytm wynikający z ich korzeni. Chciałbym coś do Stanów przywieźć polskiego w muzyce, z której jestem dumny i z którą się jako artysta utożsamiam. Myślę, że pod tym względem jestem swego rodzaju kontynuatorem tego co robili: Krzesimir Dębski czy Zbigniew Seifert. Oni też się w pewien sposób obnosili ze słowiańskością na świecie. Seifert na przykład miał swoje własne polskie brzmienie i nagrywał z muzykami amerykańskimi. Trzeba chyba tam pojechać by muzyka jazzowa była bardziej prawdziwa, a z kolei jej charakterystyczne dla naszej środkowo-wschodniej europejskiej kultury elementy są czymś czym możemy się z Amerykanami podzielić.

RR: Klub ''Blue Note'' ogłosił konkurs przed twoim koncertem, w którym najwięcej trudności sprawiło pytanie: ''Gdzie mieszka Adam Bałdych''. Prawidłowe były trzy odpowiedzi: ''Gorzów'', ''Nowy Jork'' lub: ''Nowy Jork-Gorzów''. Jak to jest?

AB: (śmiech) Chyba: ''Nowy Jork-Gorzów'' jest najtrafniejszą odpowiedzią, ponieważ podsumowując ostatni rok dłużej byłem w Nowym Jorku niż w Gorzowie, ale będąc w kraju cały czas jeżdżę, więc może: ''Polska-Nowy Jork'', lub ''Europa-Nowy Jork''. Nowy Jork jednak będzie chyba w najbliższych latach tym miejscem, który stanie się moim domem.

RR: Wróćmy jeszcze na koniec do płyty ''Magical Theatre''. Masz jakieś szczególnie ulubione utwory?

AB: Jest parę kompozycji na tej płycie, które darzę szczególną sympatią: między innymi ''The Room Of Imagination'', ponieważ ma swój specyficzny styl i jest to melodia bardzo rozpoznawalna. ''Princess Ballet Room'' to z kolei utwór który napisałem do jednego ze spektakli teatralnych i wydaje mi się że pod tym względem jest też w jakiś sposób unikalny. Bardzo lubię też utwory takie, jak: ''Party Place'' czy ''Welcome Pill'', które są totalnie odjechane i w jakiś sposób oddają część mnie, która taka właśnie jest: z jednej strony bardzo lubię piękno i przestrzeń, a z drugiej: uwielbiam utwory, w których jest żywioł jaki we mnie drzemie, czyli coś czym również chciałbym w jakiś sposób podzielić się ze słuchaczami.

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO