Papierowy JazzPRESS
Recenzja

Konikiewicz Free Funk Trio – Live At Rura 1982

Obrazek tytułowy

GAD Records,2019

Free Funk Trio Wojciecha Konikiewicza w latach osiemdziesiątych naprawdę mogło wzbudzać ekstatyczne wręcz reakcje. Powiew funkowej swobody, bardzo długie (choć niezbyt rozbudowane) kompozycje, liczne improwizacje – bardzo sceniczna i, chciałoby się rzec, widowiskowa muzyka. W murach legendarnego już wrocławskiego klubu Rura sukces wydawał się gwarantowany. W 1982 roku rzeczywiście tak było, czy jednak dzisiaj nagrania Free Funk Trio nadal brzmią tak porywająco? Na szczęście mamy okazję się przekonać! Wydana niedawno płyta Live At Rura 1982 to znakomite świadectwo dziarskich poczynań zespołu z tamtego właśnie okresu.

Niekwestionowanym liderem tego składu był klawiszowiec Wojciech Konikiewicz, który równie chętnie grywał na tradycyjnym fortepianie, jak i elektrycznym pianinie Rhodesa. Muzyk to znany i ceniony, któremu później, dzięki udzielaniu się w takich zespołach, jak Green Revolution czy Free Cooperation, udało się wyrobić sobie porządną pozycję w świecie polskiego jazzu.

Bardzo ciekawie prezentowała się sekcja rytmiczna Free Funk Trio – grający na gitarze basowej Mieczysław Jurecki (dla niektórych to być może niespodzianka, ale ten muzyk to nie tylko wieloletni basista Budki Suflera, lecz na przykład również współtwórca wyjątkowo ciekawego zespołu Muzyczna Spółka Akcyjna 1111) i perkusista Jacek Ratajczyk, któremu z przyczyn od niego niezależnych nie udało się w pełni zrealizować drzemiącego w nim muzycznego potencjału.

Już na samym wstępie uwagę zwraca sama długość każdego z nagrań – panowie nie stronili od kompozycji przekraczających nawet dziesięć minut. Z jednej strony pozostawia to wiele przestrzeni na swobodę i improwizację, lecz z drugiej – obcowanie z niektórymi utworami Free Funk Trio staje się po prostu nieco nużące. Okazuje się, że to, co mogło fantastycznie sprawdzać się w warunkach koncertowych, w tak zwanym „domowym odsłuchu” jest już raczej mankamentem. Mimo to te długaśne utwory pozwalają muzykom pokazać pełnię swojej wirtuozerii.

Szczególne wrażenie wywiera gra Mieczysława Jureckiego, którego dudniący bezprogowy bas potrafi świetnie osadzać całe struktury w groovie, czasami jednak wędrując w stronę dźwięków i rozwiązań w stylistyce samego Jaco Pastoriusa. Ową „bujającą transowość” szczególnie wyraźnie słychać w kompozycji Strasna mys, tak ślicznie prowadzonej przez melodyjną i chwytliwą partię Konikiewicza. Odnoszę jednak wrażenie, że co do zasady partie lidera zespołu bywają zbytnio zachowawcze i wycofane… Na szczęście niweluje to wspomniana już praca sekcji rytmicznej, która moim zdaniem jest najmocniejszym punktem tych nagrań.

Panowie z Free Funk Trio naprawdę robią, co mogą. W tego typu jazzie, z bogatymi funkowymi czy soulowymi inspiracjami, lepiej sprawdzają się chyba jednak większe składy. Pozwalają one na prowadzenie ciekawszych i bardziej rozbudowanych improwizacji, bez popadania w monotonię czy schematyczność. Być może to rozwiązałoby bolączki Free Funk Trio, bo muzycznego warsztatu tym instrumentalistom zdecydowanie odmówić nie można. Tak czy inaczej, by nie popaść w zbędne krytykanctwo, Live At Rura 1982 to kolejny dowód na żywotność i różnorodność rodzimej sceny jazzowej lat minionych. Oby więcej takich muzycznych wykopalisk, bo pomimo pewnych rys i niedociągnięć, nadal potrafią to być dźwięki wyjątkowo inspirujące.


Tekst ukazał się w magazynie JazzPRESS 9/2019

Tagi w artykule:

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO