Papierowy JazzPRESS
Płyty Recenzja

Szymon Sutor - Jazz Septet & String Orchestra

Obrazek tytułowy

Szymon Sutor - Jazz Septet & String Orchestra

Sutor Music, 2019

Jazzowy septet wraz z orkiestrą smyczkową zapowiadają duże nagromadzenie dźwięków, być może nawet prawdziwą „wall of sound”. Z drugiej strony mogą sygnalizować cichsze muzyczne eksploracje w obrębie tak zwanego trzeciego nurtu. Mogą kusić większym uporządkowaniem tych, którzy nie lubią chaosu, lub nazbyt precyzyjną aranżacją odstraszać. Tym większa niewiadoma, gdy słuchacz nie znał wcześniej artystów, a tak właśnie było ze mną i debiutancką (może również dlatego nie wiedziałem, czego się spodziewać) płytą kompozytora i dyrygenta Szymona Sutora.

Myślę, że wszystkie powyżej wymienione oczekiwania są po trosze spełnione w ramach tego wydawnictwa. No, może poza ścianą dźwięku, bo takich ekstrawagancji na albumie akurat nie ma. To, co zachwyca mnie szczególnie, to nie tylko smyczki, ale też smaczki. Kompozytor wykazuje się pieczołowicie dobranymi brzmieniami – czy to saksofonu (Adam Pierończyk), czy akordeonu (Cezary Paciorek), gitary (Maciej Grzywacz) czy wokalu (Gaba Janusz). Co ciekawe, często te brzmieniowe wstawki przenikają muzyczny pejzaż jeno na chwilę, dodając utworom właśnie owego smaku, nie dominując nad całością.

Same aranżacje nie wybijają jazzowego instrumentarium, jak również samych instrumentów smyczkowych, na piedestał (choć gościnny saks Pierończyka towarzyszy nam przez niemal całą podróż). Mamy więc do czynienia z wykwintną, przemyślaną syntezą brzmień, które spinają jazzowa melodyka i puls. Oczywiście zawsze można by się pokusić o poszukiwanie różnych, znanych już osłuchanym jazzowym świrom, muzycznych substratów, których twórca zmyślnie użył w swoim dźwiękowym równaniu, ale – co rzadko mi się zdarza - nie mam takiej potrzeby. Nawet jeżeli coś pobrzmiewa znajomo, nic na tej płycie nie robi wrażenia nachalnego kopiowania, a wprost przeciwnie – daje poczucie wykorzystania z artyzmem i nowej jakości. Trudna sztuka stworzenia melodyjnej jazzowej (to, wbrew pozorom, nie musi być oksymoron!) muzyki, w ciekawej, bogatej oprawie, a w dodatku ambitnej, intrygującej, pozbawionej wyświechtanych klisz, się udała. A ja się odświeżony dźwiękiem dobrym jak rzadko!

autor: Wojciech Sobczak-Wojeński

Tagi w artykule:

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO