JP długi
Płyty Recenzja

Daniel Nosewicz – The Shining

Obrazek tytułowy

Daniel Nosewicz, 2021

Daniel Nosewicz na swoim debiutanckim albumie The Shining zaproponował doskonałe zderzenie muzyki klasycznej i jazzu, niezwykle konstruktywne, intrygujące, pełne majestatycznego piękna, lecz jednocześnie z cudowną lekkością spadające na odbiorcę niczym najlżejsze, najczystsze dźwiękowe marzenie senne.

Kompozytor, aranżer, dyrygent i gitarzysta Daniel Nosewicz w 2013 roku ukończył z wyróżnieniem Akademię Muzyczną w Gdańsku na kierunku Jazz i Muzyka Estradowa. W roku akademickim 2010/2011 studiował w Królewskim Konserwatorium Muzycznym w Brukseli na Wydziale Jazzu w ramach programu Erasmus. Jest laureatem wielu konkursów międzynarodowych i ogólnopolskich. W 2014 roku zadebiutował koncertem na gitarę i orkiestrę symfoniczną w Filharmonii Warmińsko-Mazurskiej podczas dziewiątego Międzynarodowego Kursu i Konkursu Gitarowego w Olsztynie. Dyrygował orkiestrą podczas takich wydarzeń jak Blues na Świecie, The Best of Sopot czy Muzyka Wolności, pisał aranżacje m.in. na zamówienie Filharmonii im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie, Opera Nova w Bydgoszczy i Opery Bałtyckiej w Gdańsku.

Pierwszy swój autorski album, The Shining, Nosewicz nagrał wraz z orkiestrą symfoniczną Budapest Scoring oraz własnym kwintetem w składzie: Szymon Łukowski – saksofony, flet altowy, Michał Ciesielski – fortepian, Konrad Żołnierek – kontrabas, Sławek Koryzno – perkusja. Pojawił się również gość specjalny Jerzy Małek (trąbka, flugelhorn). Lider zagrał na gitarze i dostarczył wszystkich nagranych kompozycji. Warto zaznaczyć, biorąc pod uwagę świetną produkcję oraz brzmienie płyty, że miks oraz mastering nagrań zarejestrowanych w Studio 22 Węgierskiego Radia przeprowadzony został w Nowym Jorku przez trzykrotnego zdobywcę nagrody Grammy Dave’a Darlingtona.

Świadomość współistnienia, a raczej współzależności, muzyki klasycznej oraz jazzu nie jest niczym nowym. Nie zawsze daje to jednak dobre rezultaty, nie zawsze balans między gatunkami jest zachowany. Kompozytor The Shining z wyjątkową dbałością o szczegóły odmierzył i pozyskał najlepsze składniki: otrzymujemy więc monumentalizm, wykwintność i elegancję muzyki symfonicznej, cudownie barwne i sugestywne obrazy z muzyki ilustracyjnej oraz doskonałe improwizacje, nieskrępowane emocje i nieokiełznaną dzikość jazzowego kwintetu.

Wspaniale wyprodukowany album zachwyca także układem kompozycji – tak bardzo zróżnicowanych, a jednak układających się w porywającą, logiczną całość. Pośród utworów znajdziemy perełki orkiestracji Nosowicza (choćby cudowny Nocturne No. 1 z udziałem Jerzego Małka czy pełne intymności i ciepła Gulliver’s Travels), ale także wyborne, majestatyczne kompozycje w wykonaniu samego kwintetu jazzowego, jak Kaleidoscope (z fantastycznym kontrabasem) czy spektakularny utwór tytułowy. Z całą pewnością można stwierdzić, że jest to – nawiązując do tytułu albumu – debiut prawdziwie olśniewający.

Marta Ratajczak

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO