dlugiJP 7/2021
Płyty Recenzja

Atom String Quartet & Szczecin Philharmonic Wind Quartet – Karłowicz Recomposed

Obrazek tytułowy

Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie, 2021

Zbiór 29 pieśni Mieczysława Karłowicza, z których 22 zachowały się do dziś, to utwory napisane na głos i fortepian, w których pobrzmiewa duch późnoromantyczny, ale też echa zwiastujące modernizm. Pieśni te Karłowicz napisał w młodym wieku, miał wtedy około 20 lat i szukał w zasadzie swojego stylu, miejsca w muzyce. Powstały one do tekstów młodopolskich poetów, przede wszystkim do poezji Kazimierza Przerwy Tetmajera, poety najbliższego sercu Karłowicza.

Dziś pieśni te stanowią popularny repertuar wśród polskich śpiewaków – liryczne, o ciepłej barwie, ujmujące prostotą, naturalnością prowadzonych melodii i organicznie łączące się z tekstami. Jako jeden z wzorcowych przykładów wykonania tego repertuaru można tu wymienić wykonanie Piotra Beczały – pierwszoplanowy głos, któremu skromnie akompaniuje fortepian. Filharmonicy szczecińscy wraz z Małgorzatą Walewską pokusili się o bardziej rozbudowane instrumentalnie formy, które pokazały, jak duży potencjał muzyczny drzemie w tych kompozycjach. Jednak to nie klasycy, a muzycy osadzeni w idiomie jazzowym odświeżyli ten repertuar, pokazując, jak bardzo może być dziś atrakcyjny.

Z inicjatywy dyrektorki Filharmonii Szczecińskiej Doroty Serwy doszło do zaaranżowania i wykonania przez Atom String Quartet 11 pieśni Karłowicza. Efekt był tak dobry, że zaproponowała ona muzykom nagranie płyty, ci natomiast zaprosili do współpracy klasyków – Szczecin Philharmonic Wind Quartet (Filippo Del Noce – flet, Mateusz Żurawski – obój, Piotr Wybraniec – klarnet, Edyta Moroz – fagot). Atomowy kwartet, który zaaranżował cały materiał, stanął przed niemałym wyzwaniem, któremu sprostał mistrzowsko. Jak stwierdzili artyści, postanowili wykorzystać kontrast i zestawić ze sobą brzmienie jazzowego kwartetu smyczkowego i klasycznego kwartetu stroikowego.

Efekt okazał się niezwykle interesujący. Z jednej strony udało się zachować intymny, kameralny charakter pieśni, w których każdy z głosów jest tak samo ważny. Z drugiej – tak różnorodny oktet dał możliwość osiągnięcia barwy, która momentami przypomina symfoniczną. Dzięki temu mamy do czynienia z niesamowitym bogactwem brzmienia, wielością sposobów artykulacji i bogatą dramaturgią całości. Artyści swoimi aranżacjami „oczyścili” nieco te utwory z ducha romantyzmu, czyniąc liryczne, często wyciszone, melancholijne pieśni żywszymi, radosnymi (Po szerokiem, szerokiem morzu) lub bardziej dramatycznymi (Na spokojnem, ciemnem morzu). Nadal są to utwory bardzo emocjonalne, nastawione albo na przekazanie emocji, albo wywołanie ich u słuchacza. Pozostał w nich duch Karłowicza, dla którego pieśni te były czymś bardzo osobistym, zapisem uczuć, myśli, czymś, co odzwierciedlało jego stan ducha. I to nie uległo zagubieniu, m.in. dzięki wyraźnej ekspozycji pierwotnej melodii na początku każdego utworu.

Atom String Quartet na płycie Karłowicz Recomposed rzeczywiście dokonał nowych, świeżych, utrzymanych w jazzowym, ale także kameralnym duchu aranżacji pieśni Karłowicza. Często bardzo krótkie pieśni tutaj są pretekstem do rozmaitych przetworzeń głównego tematu i gry prawdziwie zespołowej. Bardzo to udany, kolejny w wykonaniu Atomów, mariaż muzyki klasycznej z jazzem. Pomysłowe i piękne aranże oraz świetne zgranie solistów Filharmonii Szczecińskiej z reprezentującym przede wszystkim te jazzowe rejony kwartetem czyni materiał atrakcyjnym i bardzo miłym dla ucha.

Autorka: Mery Zimny

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO