Papierowy JazzPRESS
Książki Recenzja

Bill Milkowski – Jaco. Niezwykłe i tragiczne życie Jaco Pastoriusa

Obrazek tytułowy

Ipsum Bonum, 2019 Przekład: Paweł Marzec

John Francis Anthony Pastorius III. Jaco. Banałem jest stwierdzenie, że tragizm losów wybitnej jednostki dodaje jej splendoru, sprawia, że rodzi się legenda. Chętnie powtarzamy opowieści o klubie 27, poplątanych życiorysach Wielkich. W tym zamiłowaniu do mitologizowania znanych postaci zapominamy, że stoją za tym osobiste dramaty. Dokładnie według tego schematu funkcjonuje legenda o Jaco. Z jednej strony mamy do czynienia z muzykiem, który był wirtuozem instrumentu, zrewolucjonizował myślenie o grze na gitarze basowej oraz wprowadził element show do koncertów jazzowych, z drugiej jest dramat wybitnego muzyka pochłanianego przez nałogi i – co było chyba bardziej niszczące – chorobę dwubiegunową; chorobę psychiczną charakteryzującą się występującymi naprzemiennie stanami euforii i depresji. Jeżeli dołożymy do tego presję wielkiego sukcesu osiągniętego młodo, w wieku 25 lat, mamy gotowy przepis na katastrofę.

Książka ta porusza na wiele sposobów – jako historia zdobywania szczytów, popadania w obłęd i drogi ku samozagładzie, jako biografia wybitnego muzyka i opis czasów, w których żył i tworzył, ale też jako obraz słabości systemu, który nie potrafił pomóc choremu człowiekowi. Ponieważ autor książki, Bill Milkowski, jest nie tylko znakomitym muzycznym dziennikarzem i autorem biografii, ale także blisko przyjaźnił się z Jaco Pastoriusem, dodatkową siłą książki są własne emocje autora, który wykonał ogromną pracę, opisując dokładnie (choć nie encyklopedycznie) życie „Największego Basisty Świata”. Niewątpliwie po przeczytaniu tej książki, widząc złożoność i skomplikowanie bohatera, znacznie trudniej odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chciałbym/chciałabym mieć w swoim zespole Jaco Pastoriusa.

Urszula Dudziak opowiadała kiedyś, że gdy mieszkała z mężem Michałem Urbaniakiem w Stanach, w połowie lat siedemdziesiątych, poszli do nowojorskiego klubu, żeby posłuchać wschodzącej gwiazdy basu. Byli oczarowani tym, co usłyszeli. Po koncercie, dzieląc się przeżyciami, stali przed klubem, z którego z przerzuconym przez plecy basem i z walizką w dłoni wyszedł Jaco Pastorius. Kiedy podeszli do niego, żeby mu pogratulować okazało się, że ten... nie ma gdzie nocować. Państwo Urbaniakowie zaprosili go wówczas do siebie i mieszkał u nich kilka dni.

Kiedy kilka tygodni temu rozmawiałem z Adzikiem Sendeckim, który jako jedyny polski muzyk grał trasę i nagrywał materiał na płytę z Pastoriusem, skorzystałem z okazji, żeby go zapytać o związane z tym wspomnienia. Nie były one najlepsze. Jak powiedział – on wtedy już nie miał tego „czegoś”. Sam Pastorius w jednej z rozmów w połowie lat osiemdziesiątych powiedział: „Ja chyba już nie jestem Jaco”. Oprócz słuchania jego muzyki – nagrań z Weather Report, Joni Mitchell, Word Of Mouth Big Band i wielu innych, słuchania jego kompozycji – Teen Town, Liberty City, Punk Jazz, Continuum, przepięknego walczyka Three Views of a Secret, hołd jego postaci możemy oddać, czytając tę biografię.

Autor Jerzy Szczerbakow

PS Wydawca nie ustrzegł się co prawda błędów, ale sam fakt, że poniósł ryzyko wydania tak niszowej, a przecież ważnej książki, sprawia, że mimo edytorskich niedociągnięcięć oceniam tę pozycję wysoko Who Loves Ya?...

Tagi w artykule:

Powiązane artykuły

polecane

newsletter

Strona JazzPRESS wykorzystuje pliki cookies. Jeżeli nie wyrażasz zgody na wykorzystywanie plików cookies, możesz w każdej chwili zablokować je, korzystając z ustawień swojej przeglądarki internetowej.

Polityka cookies i klauzula informacyjna RODO